Gramy o laktatory

  • Czerwiec 16, 2015
  • Super mama, super kobieta
  • 9 komentarzy

Karmienie piersią to najlepsze, co mama może dać dziecku, o tym pisałam tu_klik.

Niestety zdarzają się tzw kryzysy laktacyjne. Brzmi groźnie, ale spokojnie, możemy to opanować.

Kryzys laktacyjny występuje z kilku powodów

dotyka mam dzieci w 3 i 6 tygodniu życia oraz 3 i 9 miesiącu życia dziecka, nie każda mama musi tego doświadczyć, ale jest to naturalne zjawisko.

Kolejnym powodem zaburzenia laktacji jest stres, nerwy, przemęczenie.  Naciski z otoczenia, że dziecko jet głodne,że mamy mało pokarmu, że się nie najada itd. Niektóre mamy same uważają, że mają mało pokarmu, bo piersi są miękkie lub dziecko jest duże, albo często je czy długo wisi na cycku. To nie są oznaki braku pokarmu. Twarde nabrzmiałe piersi są po porodzie oraz przy nawale mlecznym, później ilość pokarmu dostosowywuje się do potrzeb dziecka. Piersi mogą być małe, miękkie, ale z pokarmem. Wtedy same mamy decydują się na podanie mleka modyfikowanego, popełniają wielki błąd. Brak pokarmu czy konieczność dokarmiania może stwierdzić tylko doradca laktacyjny lub pediatra. Tak samo jak mleko modyfikowane w razie konieczności wybiera dopiero tylko i wyłącznie pediatra. Kryzys również powodują zmiany hormonalne oraz skoki rozwojowe dziecka.

Kryzys można pokonać, musimy tylko wiedzieć jak.

Przede wszystkim przystawiamy malucha jak najczęściej do piersi, a najlepiej połóżmy się z dzieckiem na 2 3 dni do łóżka. Błogie lenistwo

Nie podawaj dziecku butelki z mm,gdyż tym sposobem na pewno pogłębisz zaburzenia laktacyjne, chyba że dziecko przybiera mniej niż 100gram na tydzień, wymagana konsultacja z pediatrą.

Pij herbatki na pobudzenie laktacji, ja polecam Medela Bocianek, przy okazji zero kolek.

Nie podawaj smoczka

Pamiętaj Ty wiesz najlepiej, co jest dobre dla Twojego dziecka, nie ciocie,babcie, dobre znajome, ale Ty- mama.

Podając dziecku butelke z mlekiem na bank osłabiasz laktacje. Dziecko nie musi się namęczyć jedząc z butli,bo mleko samo leci, więc to tylko kwestia czasu jak odrzuci cycka, po mm dziecko jest dłużej syte, nie będzie chciało cyca. Wtedy produkcja pokarmu zanika, taka mama myśli, że dobrze zrobiła podając butle,bo dziecko rzadziej je i nie chce cyca, ale to wina mamy. Tym sposobem pozbawiasz dziecko naturalnego pokarmu a dajesz mu chemie w proszku.

Pamiętajcie nie ma czegoś takiego jak mała ilość pokarmu, albo pokarm bezwartościowy.

Karmienie zaczyna się w głowie.Odruch wytwarzania pokarmu pojawja się poprzez ssanie pieri , odruch wypływu gdy drażnienie brodawki i ssanie piersi pobudza zakończenia nerwów czuciowych. Wysyłane są wtedy sygnały do mózgu,w celu wytworzenia pokarmu. Zaburzyć to może stres przemęczenie nerwy, itd.

Mnie dopadło zmęczenie,kiedy byłam sama z Franulą prawie tydzień. Upały, gorąco, marudzący Franula, strach o pokarm zrobiły swoje. Telefon do naszej położnej, co poradziła? Do łóżka z Małym,a kiedy będzie spał odciągać pokarm laktatorem.,w celu pobudzenia laktacji. Kiedy dziecko nie śpi, to malucha przystawiać do cyca, gdyż dziecko jest najlepszym laktatorem, a gdy małe śpi to w ruch laktator. Od razu poleciła mi Lakta Mila marki Simed. Ręczny laktator, który podobno jet numerem jeden. Nie zastanawiajac się zamówiłam go w sklepie internetowym. Paczuszka przyszła na drugi dzień. Prosty,zgrabny laktator, łatwy w obsłudze. Zapytałam czemu nie elektryczny, które są podobno pionierami na rynku. Laktator elektryczny ma z góry narzucone siły ssące, jest ich kilka do wyboru,ale skąd wiemy czy nam będzie jakas odpowiadać, poza tym dziecko ssie w różnym tempie, nie jak laktator tak samo cały czas, kolejnym minusem są dźwięki, buczenie, denerwujące gdy śpi dziecko. Co jeszcze jest wadą? Potrzebne gniazdko elektryczne,mamy ograniczone możliwości, jeżeli chodzi o miejsce. Wydawane dżwięki rozpraszają mamę, a wiadomo, że mama musi być w pełni zrelaksowana. Elektryczne laktatory powodują również ból podczas odciągania mleka. Czy dziecko ma przyciski, czy wydaje dźwięki, buczenie, itp. ? Nie. 

Laktator ręczny to same zalety. Nie wydziera się, nie musimy szukać kontaktu, same regulujemy intensywność ssania.

A co najważniejsze nie boli. A w praktyce?

Wypływ pokarmu z piersi to zasługa oksytocyny. Jak to osiągnąć?

Myśl o dziecku

Weź ciepłą kąpiel

Pobudź manualnie brodawki

Lekko przestaw ułożenie laktatora

Zrelaksuj się

Czemu warto używać laktator?

Umożliwa podawanie dziecku mleka mamy, zamiast mleka modyfikowanego

Kontynuowanie karmienia piersią gdy mama wraca do pracy

Wcześniaki przebywające w inkubatorach mogą pić mleko mamy, co jest dla nich niezwykle ważne

Pobudzenie laktacji po adopcji dziecka

Tworzenie zapasów mleka

Ukojenie bólu przy nawale mlecznym

Ukształtowanie płaskich lub wklęsłyh brodawek

Kryzysy laktacyjne 

Choroba mamy

Jak widać warto używać laktatora. I nie skuście się modą na te elektryczne. Dziecko nie jest produktem elektrycznym, więc czemu mleko ma wysysać jakiś werczący sprzęt.

Laktatory marki Simed są niezawodne, proste w obsłudze i spełniające wszelkie wymogi.

Firma Simed wspiera mamy od ponad 20 lat. Produkty posiadają niezbędne badania i atesty zgodne z dyrektywami UE.

A co najważniejsze polecają je położne i naprawdę są skutecze.

 

Marka Simed postanowiła podarować Wam kilka prezentów. Trzy laktatory Lakta Mila i trzy zestawy wkładek laktacyjnych.

Co trzeba zrobić, żeby je dostać?

Napisz w komentarzu czy miałaś problemy z karmieniem i czy poradziłaś sobie

Polub profil Simed na fb

Polub profil Super_mama na fb

Udostępnij link z postem konkursowym z bloga na swojej tablicy

Konkurs trwa do 30 września

Wyniki zostaną podane do 4 października

Nagrodzone zostaną najciekawsze wpisy

W konursie musi wziąć udział przynajmniej 30 osób

Dziewczyny do dzieła, naprawdę warto

Powodzenia!

  • Agu Śkaa

    U mnie problem z laktacją wystąpił kilka razy. Pierwszy raz gdy wróciliśmy do domu ze szpitala – piersi stały się twarde , pokarm cały czas napływał. Pomogły mi wtedy okłady z zamrożonych liści kapusty oraz ciepła kąpiel i masaż piersi. Następny problem pojawił się gdy synek przestał się najadać mleczkiem , ciągle był głodny , płakał wtedy lekarka zaproponowała mi Femaltiker , który okazał się strzałem w dziesiątke. Po paru dniach picia pokarmu stało się więcej czułam jak cały czas napływał do piersi. Kolejny problem pojawił się niedawno. Mój pokarm zaczął zanikać mimo tego że synek często był przystawiany. Postanowiłam kolejny raz zaufać Femaltikerowi i nie pomyliłam się. Dzięki niemu nadal karmie synka i nie zapowiada się by prędko zrezygnował z mleka mamusi :-)

    • super mam

      Slyszalam o femaltiker, ze jest skuteczny. Ja odciagalam i karmi rowniez popijalam ;-)

  • Magdalena Matuszewska

    Miałam problemy. Ale dopiero po urodzeniu trzeciego dziecka. Niby wszytko wiedziałam, miałam doświadczenie, dość długo karmiłam dwoje starszych dzieci. Ale synek urodził się malutki, miał problemy ze złapaniem brodawki. Żółtaczka też nie pomagała, mały dużo spał, kiedy tylko przystawiałam go do piersi zasypiał. Pojawiły się poranione brodawki, w końcu bolesność piersi i wysoka gorączka. Mąż kupił laktator i to pomogło mi pozbyć się zapalenia piersi. Bardzo częste przystawianie małego do piersi, odciąganie mleka przed karmieniem, aby dziecko mgło łatwiej złapać brodawkę, okłady z tłuczonych liści kapusty (tak to działa!!!!), ciepły prysznic. Poradziłam sobie z zapaleniem, malutki zaczął ładnie jeść, ból minął. Synka karmiłam 30 miesięcy. Dzisiaj w dniu taty muszę podziękować mojemu mężowi, pomagał, wspierał, dodawał otuchy. Kiedy w nocy płakałam z bólu i bezsilności, zmęczenia siadał za moimi plecami, opierał mnie o siebie, pomagał przystawiać synka do piersi. Mogę powiedzieć że pewnie poddała bym się gdyby nie jego wsparcie. Za miesiąc na świecie powitamy czwarte dziecko. Nie wyobrażam sobie żeby nie karmić go piersią.

    • super mam

      Faktycznie tata bardzo pomogl, oby wiecej takich ojcow :-)

  • Aleksandra

    Moje pierwsze dziecko karmiłam piersią, bo to … naturalne. Choć na
    początku, po kilku dniach prób zaczęłam odnosić wręcz przeciwne wrażenie :/

    Z góry zakładałam, że będę karmić piersią, bo to naturalna kolej rzeczy,
    bo chcę dać dziecku wszystko, co mogę, bo tyle mówi się o plusach mleka
    matki. Jednak najpierw wcale mi nie szło. W domu po pierwszej nocy mąż
    jechał do nocnej apteki po mleko modyfikowane, bo mały nie chciał
    ciągnąć, a coś jeść musiał.Ja nie chciałam zaprzepaścić szansy, więc
    kupiłam zwykły ręczny laktator by utrzymać laktację. Piersi miałam w
    strupkach, chyba każda mama na początku to przeżywa. Bolało potwornie,
    ale ze łzami w oczach stwierdziłam, że się nie poddam. Mąż wychodził z
    pokoju, bo jak ściągałam t strupki pękały, krew leciała, ja z bólu
    musiałam zapierać się nogami o szafę… I tak tydzień czasu ściągałam,
    karmiłam z butelki tym ściągniętym i dokarmiałam mm. W końcu pomogła mi
    położna środowiskowa – kazała użyć kapturków. I pomogło – synek miał za
    co załapać i rozpoczęliśmy karmienie tylko piersią. Nie powiem, było to
    uciążliwe. Co 2 godziny karmiłam, karmienia trwały nawet po 60 minut.
    Byłam uwiązana, nie mogłam się wyrwać, odpocząć. Na początku miałam
    dość, karmienie nie okazało się być tak wspaniałe jak to opisują czy jak
    to widać na obrazkach, gdzie jest radosna mama i wtulone w nią
    maleństwo… Jednak obiecywałam sobie, że dam radę, postaram się, oby
    tylko pokarmić synka choć 3 miesiące. Potem udało zgrać i zaczęłam te
    chwile odczuwać jako przyjemność, postanowiłam, że będę karmić do 6
    miesięcy. Jednak w okolicach 5 miesiąca synek zaczął przy karmieniu się
    wiercić, odpychać, płakać. Szukając przyczyny zwiedziłam gabinety
    pediatry, neurologa, poradni laktacyjnej. Tak się zaparłam! W końcu
    musiałam się pogodzić z tym, że on po prostu z sobie tylko znanych
    przyczyn czasem nie chce. I tak przez 1,5 miesiąca karmiony był
    mieszanie przy czym przez kilka tygodni ja miałam mega depresję. Każde
    danie mu butelki z mm to był mój płacz, nerwy, nieraz chyba z tego
    stresu leciała mi krew z nosa. I nie chodziło tylko o jego dobro, o to,
    że tyle mówi się o tym, że mleko matki jest najlepsze. Nie. W którymś
    momencie zaczęło chodzić o mnie. Czułam z synkiem taką więź, uczucie
    towarzyszące mi podczas karmienia było tak niesamowite, że płakałam na
    samą myśl o tym, że on nie chce i że zaraz się to skończy. Stopniowo
    synek cyckał coraz mniej, aż w końcu każde karmienie kończyło się mm. Po
    6 miesiącu dopadło mnie jakieś zatrucie, przez 3 dni brałam silne leki i
    musiałam zdecydować co dalej. Pomyślałam, że może to zrządzenie losu,
    może to okazja by karmienie zakończyć. Bo przecież kiedyś trzeba będzie
    przestać i może być jeszcze trudniej. I tak się skończyła nasza przygoda
    z karmieniem. I tak sobie teraz myślę, że jestem szczęśliwa, że w ogóle
    było mi to dane, bo niejedna kobieta karmić nie może. A to, co mogłam
    zrobiłam, dałam synkowi wszystko i nie mogę mieć wyrzutów, że mogłam
    zrobić coś więcej. I chyba to jest najważniejsze – żeby matka się dobrze
    czuła, nie wyrzucała sobie nic, nie miała wyrzutów sumienia, które
    popsułyby te niezapomniane chwile z dzieckiem.

    Pamiętam ile nerwów kosztowało mnie karmienie piersią. Zarówno na
    początku jak i na końcu. Mam nadzieję, że teraz, w drugiej ciąży uda mi
    się karmić moje dziecko, jak tylko długo będzie mi dane. Jednocześnie
    myślę, że będę już spokojniejsza, pewniejsza siebie i mniej będę
    przeżywać niepowodzenia i upadki…

  • Gabriela

    Mleczna droga mojego synka i moja była długa i kręta, a początki na tyle straszne, że o mały włos, a poddałabym się. Niestety syn urodził się przez cesarskie cięcie, a operacja przebiegła w znieczuleniu ogólnym, dlatego też nie mogłam przystawić synka od razu po porodzie do piersi. Dopiero po dobie dzieciątko zostało do mnie przywiezione i podjęłam pierwszą próbę naturalnego karmienia. Mały nie chciał w ogóle ssać piersi, położne również nie wykazywały chęci ani cierpliwości, aby pomóc młodym mamom w karmieniu piersią. Mąż przywoził mi kolejne gadżety, które miały mi pomóc karmić, ale niestety dla doświadczonej młodej mamy bez odpowiednich instrukcji używania, są one zbędne. Po dwóch-trzech dobach od porodu pojawił się nawał, a wraz z nim potworny ból i coraz większa bezsilność, że nie jestem w stanie wykarmić własnego dziecka. Kiedy w końcu wyszliśmy ze szpitala do domu od razu dzwoniłam po moją zaprzyjaźnioną położną, która pokazała mi jak trzymać i przystawiać maluszka. Po trzech dniach mogliśmy wyrzucić mleko modyfikowane, bo synek ssał już tylko pierś. I tak przez rok mój głodomorek był karmiony tylko i wyłącznie mlekiem mamy.
    Po narodzinach córeczki nie miałam już żadnych kryzysów i nawet mimo kolejnego cc, od razu jak tylko mogłam zaczęłam przystawiać małą do piersi i nasza mleczna droga nadal trwa. Oby jak najdłużej i bez kryzysów ;)

  • Edyta Łopucka

    U nas pierwsze problemy pojawiły się w momencie kiedy maleńka musiała zostać na oddziale noworodkowym a ja na patologii ciąży. W ciągu dnia mogłam o wyznaczonych godzinach odwiedzać maleńką i karmić piersią, niestety w nocy nie pozwalano ani być przy dziecku ani donosić swojego mleka. Noworodki dokarmiano mm. Wtedy na pomoc przyszedł mi laktator elektryczny. Budzik ustawiałam co 2 godziny, wtedy odciagałam mleczko aby utrzymać i pobudzić laktację. Po powrocie do domu w kryzysowych momentach zastojów i stanu zapalnego wtedy laktator na zmianę z moim małym ssakiem pomagali mi i przynosili ulgę. Karmimy się piersią już ponad 3 miesiące i końca nie widać ,ale laktator zawsze będzie stał w półce i czekał aby w razie problemów pomóc. Jeszcze nie raz go użyje chcąc gdzieś wyjść lub ściągając mleczko i mrożąc je. Pozdrawiamy w naszej mlecznej drodze :)

  • Aleksandra

    Czy wyniki juz byly?

    • Edyta Łopucka

      Jeszcze nie